środa, 26 października 2016

Test


- Nie, mamo! Ile razy ja mam jeszcze powtarzać?! Nie chcę jechać do Beauxbatons! Przecież ja ni w ząb nie umiem francuskiego! Za wszystkie batony i inne Durmstrangi też chyba podziękuję!

Czarnowłosa kobieta po mojej wypowiedzi była już chyba na skraju załamania nerwowego, ale starała się tego nie okazać. Zacisnęła ręce na materiale spódnicy i wzięła głęboki oddech uprzednio zamykając oczy.

- Może ty jej coś powiesz? - spytała tatę mróżac groźnie oczy.

Nie z ojcem takie sztuczki! Mężczyzna przyzwyczajony do tego typu spojrzeń nie zwrócił na nie uwagi, odpowiedział niezrażony:

- Jeżeli chce jechać do Hogwartu, to proszę bardzo. Ja przecież ukończyłem te szkołę i nie czuję się jakoś pokrzywdzony przez los.

Powieka mamy tak charakterystycznie drgnęła, twarz zrobiła się czerwona, ale westchnęła jedynie:

- Nie mam już do was siły, róbcie co chcecie.

A kiedy wyszła trzaskając drzwiami doskoczyłam do ojca krzycąc:

- Dzięki, jesteś najlepszy! Bez twojej pomocy w życiu by się nie zgodziła!

- Słyszałam - do moich uszu dobiegł kobiecy głos dobiegający zza ściany.

***

Odkąd tata wysłał list do Hogwartu (a było to jakieś półtorej godziny temu) siedziałam przed domem i czekałam na odpowiedź.

- Clar, chodź na obiad!

- Nie mogę mamo, czekam na list z Hogwartu!

- Tyś już całkiem zwariowała! Zdajesz sobie sprawę, jaka to daleka droga do Anglii? Nie wiem, co musiałoby się stać, żeby ta nasza biedna Luxa wróciła z odpowiedzią wcześniej niż za tydzień. Chodź do domu, bo obiad wystygnie!

-Już idę - westchnęłam smętnie.

***

- Mamo! Tato! - wydarłam się na całe gardło. - Luxa leci! - Wskazałam na zbliżającą się sylwetkę sokoła wędrownego, choć nadal byłam w pokoju sama.

Wbiegłam na poddasze, gdzie mieszkał ptak. Luxa zajadała się przygotowanym dla niej surowym mięsem, a ja poprosiłam ją, by podniosła skrzydło. Drżącymi palcami rozwiązałam sznurki przytrzymujące skórzany pojemnik na listy i z nabożną czcią wyjęłam tę kopertę czując dziwny ścisk w żołądku. Tak długo na to czekałam! Ze środka wypadły dwie kartki, a ja podniosłam pierwszą z brzegu. Spis potrzebnych rzeczy? Czy to znaczy, że mnie przyjęli? Z bijącym sercem odwróciłam następną i spojrzałam na rodziców. Zaczęłam skakać i piszczeć:

- Dostałam się! Dostałam się! Pojadę do Hogwartu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz